
Ostatnio spotkałam się z Ewą, żeby porozmawiać o jej pracy, misji zawodowej i o tym, co lubi. Jest to osoba, która bardzo mocno kojarzy mi się ze słowem JAKOŚĆ.
Cześć! Bardzo dziękuję za poświęcony czas. Zacznijmy od początku – co sprawiło, że zdecydowałaś się pójść tą drogą i zostać radcą prawnym?
Ewa: Zawsze fascynowało mnie, jak prawo wpływa na nasze życie, zarówno w biznesie, jak i w prywatnych sprawach. Wiedziałam, że chcę robić coś, co ma realny sens i pozwala mi pomagać ludziom. Radca prawny daje tę możliwość, że mogę łączyć te dwa światy i to jest właśnie to, co daje mi największą satysfakcję. Czuję, że moja praca jest potrzebna.
A które obszary prawa są Ci najbliższe?
Ewa: Zdecydowanie prawo gospodarcze i cywilne. Uwielbiam pracować z przedsiębiorcami, towarzyszyć im w rozwoju, doradzać i zabezpieczać ich interesy. Z tego zaufania często wynika, że powierzają mi też swoje sprawy prywatne, na przykład rodzinne. To bardzo cenna relacja, w której jestem nie tylko prawnikiem, ale i zaufanym doradcą.
Jakie jest Twoje podejście do pracy z klientami? Mówisz, że chcesz im pomagać, ale jak to wygląda w praktyce?
Ewa: Staram się przekładać „prawniczy” na „ludzki”. Prawo potrafi być skomplikowane, ale moim zadaniem jest sprawić, żeby klient szybko zrozumiał, o co chodzi i co ma zrobić. Klienci cenią sobie tę jasność, odpowiedzialność i zaangażowanie. Zawsze staram się, aby czuli, że ich sprawy są w dobrych rękach i mogą na mnie polegać.
Czyli to właśnie ta klarowność jest tym, co najbardziej cenią?
Ewa: Myślę, że tak. Zawsze mówię wprost o szansach i ryzykach. Nie składam nierealnych obietnic, ale też nie zostawiam nikogo z pytaniami bez odpowiedzi. Klienci wiedzą, że podchodzę do ich spraw w stu procentach i traktuję je jak swoje.
Patrząc na cały rynek, jak według Ciebie zmienia się zawód radcy prawnego w ostatnich latach?
Ewa: Przede wszystkim widać ogromne przyspieszenie technologiczne. Praca zdalna, narzędzia cyfrowe, szybki dostęp do informacji – to wszystko sprawia, że klienci oczekują większej dostępności i błyskawicznej reakcji. To wymaga od nas, prawników, większej elastyczności i umiejętności łączenia wiedzy z dobrą komunikacją.
Skoro wspomniałaś o technologiach – a co myślisz o sztucznej inteligencji w prawie?
Ewa: To na pewno potężne narzędzie, które przyspiesza analizę dokumentów czy wyszukiwanie informacji. Ale trzeba być bardzo ostrożnym, bo popełnia wiele błędów. Uważam, że na tym etapie nie jest w stanie zastąpić prawnika, który rozumie kontekst danej sprawy, potrafi ocenić ryzyko i myśleć krytycznie.
A co w Twojej pracy daje Ci największą satysfakcję?
Ewa: Moment, gdy klient mówi: „Dziękuję, to mi naprawdę pomogło”. Nieważne, czy to wygrana sprawa, czy dobrze napisana umowa. Sama świadomość, że moja wiedza i pomoc przełożyły się na realne wsparcie i spokój klienta, to jest dla mnie największa nagroda.
A jak dbasz o równowagę między pracą a życiem prywatnym? To w tak wymagającym zawodzie musi być sporym wyzwaniem.
Ewa: To prawda, bywa ciężko. Sprawy klientów często absorbują mnie w 100%. Staram się jednak wyznaczać granice i dbać o to, żeby mieć czas tylko dla siebie i swoich bliskich. To daje mi energię i pozwala zachować świeże spojrzenie na zawodowe wyzwania.
I na koniec: jaką radę dałabyś młodym prawnikom, którzy dopiero zaczynają swoją karierę?
Ewa: Przede wszystkim, żeby nie bali się pytać. Korzystanie z doświadczenia starszych kolegów jest bezcenne. A poza tym, żeby pamiętali, że prawo to nie tylko przepisy – to przede wszystkim ludzie. Empatia i umiejętność słuchania są równie ważne, a czasem nawet ważniejsze, niż książkowa wiedza.
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę Ci dalszych sukcesów!